Little Mom z Joanną Brodzik, czyli TataRadzi.pl statystuje w nowym serialu „Nie rób scen” Reviewed by Momizat on . Mieszkanie w dużym mieście ma swoje plusy. Często można przypadkowo trafić na ciekawe eventy, które w przyszłości umożliwią spotkanie wielu znanych z telewizji Mieszkanie w dużym mieście ma swoje plusy. Często można przypadkowo trafić na ciekawe eventy, które w przyszłości umożliwią spotkanie wielu znanych z telewizji Rating: 0
You Are Here: Home » Tata Radzi » Little Mom z Joanną Brodzik, czyli TataRadzi.pl statystuje w nowym serialu „Nie rób scen”

Little Mom z Joanną Brodzik, czyli TataRadzi.pl statystuje w nowym serialu „Nie rób scen”

Little Mom z Joanną Brodzik czyli TataRadzi na statystuje w nowym serialu Nie rób scen

Mieszkanie w dużym mieście ma swoje plusy. Często można przypadkowo trafić na ciekawe eventy, które w przyszłości umożliwią spotkanie wielu znanych z telewizji twarzy. Tak miałem pod koniec 2014 roku w pewnym centrum handlowym. Zaatakował mnie miły gość i zaproponował mojemu synkowi profesjonalne zdjęcia, oraz krótki wywiad przed kamerą. Oczywiście wszystko celem trafienia do bazy danych i w przyszłości możliwości statystowania, reklam, czy innych telewizyjnych potrzeb. Ja również dałem się namówić. Ot, lubię ludzi, lubię rozmawiać, więc czemu nie.

Niespełna miesiąc po tym wydarzeniu, do którego nie przywiązywałem większego znaczenia, otrzymałem telefon z propozycją statystowania wraz z synem. Zgodziłem się, oczywiście nie brałem pod uwagę śmiesznie niskiego wynagrodzenia, chciałem zobaczyć jak to wszystko wygląda od środka.

Punkt 7:45 stawiłem się zgodnie z umową przy ogródku jordanowskim na Saskiej Kępie w Warszawie. Przemiła Pani Zosia zaprowadziła mnie do sali plastycznej, która tego dnia służyła za szatnię, jadalnię, pokój wypoczynkowy, biuro i przechowalnię. To ponoć urok „pracy” statystów.

Miejsce odpoczynku, przebieralnia i jadalnia na planie filmowym

Rodziców full, dzieci również. Wszyscy gotowi, przebrani w umówione stroje „urodzinowe”. W tym dniu miały być kręcone urodziny. Ubiory nasze zostały sprawdzone przez odpowiednie osoby. Na szczęście w raz z synem byliśmy świetnie ubrani, nie trzeba było przymierzać, zmieniać, zakładać, dopasowywać…

Potem przyszła Pani od malowania buziek dzieciom, oczywiście trzeba było porządnie łokciami rozpychać się, by zająć sensowne miejsce w kolejce. Dlatego postanowiłem z synem, że nie będziemy się malować i stać w wymuszonej kolejce obrażając się na mamuśki, które jako pierwsze bezczelnie wpychały się w kolejkę. Niestety rodacy jeszcze długo się nie zmienią w tej kwestii a może to mieszkańcy Warszawy tak tylko mają?

Zaczęło się.

Walka o statystowanie trochę zszokowała mnie. Nie miałem pojęcia, że by być tłem dla jakiegoś serialu, dla aktorów, należy nie mieć wstydu, wpychać się i starać się za wszelką cenę być zauważonym. Niestety wszystko to przez mamusie, które kreowały w swoich mózgach marzenia aktorskie swojego dziecka. Szkoda mi tych ludzi i takiego podejścia. To zwykłe statystowanie i nic więcej. My nie byliśmy aktorami, będziemy zapewne rozmazani w kadrze, bo ostrość ustawiona jest na aktorów, czyli pierwszy plan. Jeśli pokażemy się przez ułamek sekundy to będzie tyle z całego dnia zdjęciowego.

Problemem było również to, że nikt nie przyszedł na początku i nie sprawdził jakie są dzieci, gdzie je można by umieścić. Byliśmy raczej wybiórczo traktowani, potrzeba trójki dzieci, do takiego i takiego ujęcia. Stąd może szturm do drugiego reżysera i szefa planu, by to właśnie ja, moje dziecko gdzieś wrzucono do danej scenki, do tych ułamków sekund.

Po odrzuceniu tych wszystkich niesnasek, nienawistnych spojrzeń i zachowań, po wyklarowaniu się sytuacji, pierwszych próbach przed kamerą raczej wszyscy wiedzieli gdzie jest ich miejsce. Był jeszcze jednak jeden problem. Kręcona była scena z urodzin, przy długim stole ze słodyczami, torcikami, pralinami, fontanną czekolady…

Podjadanie czekolady na planie serialu Little Mom czyli Nie rób scenDla ekipy TataRadzi nie było problemu, my wolimy kalarepę, jabłko, kanapki czy herbatę a nie napychanie się cukierkami, batonikami, czekoladkami i słodkimi napojami. Dzieciom jednak wytłumaczono, że wszystkie słodycze są zatrute, co podziałało. Dodatkowo mogły na potęgę wsuwać cuksy i batoniki poza graną sceną co sprawiło również, że raczej nie miały już wielkiej ochoty rzucać się na stół z pysznościami.

Ekipa kręcąca „Little Mom” czyli „Nie rób scen” była zgrana, fajna i przyjazna. Obawiałem się większej wyniosłości wśród aktorów, bariery między filmowcami a szaraczkami statystami. O dziwo było wyjątkowo normalnie, miło, każdy znał swoje miejsce. Z wszystkimi można było pogadać, pośmiać się, nanieść swój pomysł do danego ujęcia. Bardzo miło więc wspominam cały dzień i moje doświadczenia są bardzo pozytywne.

Około godziny 10:00 ktoś przyniósł siatki z kanapkami, które służyły jako catering. Do tego na zewnątrz budynku, na śmiesznym stoliczku można było sobie do woli robić herbatę, kawę czy nalać wody. Wszystkim, którzy nie mieli doczynienia ze statystowaniem z dzieckiem polecam jednak uzbroić się w ulubione kanapki, czy produkty, które Wasze dzieci na pewno zjedzą i wypiją. Pośród dwudziestu dzieci zebranych w tym dniu tylko nieliczne zjadły przygotowane kanapki. Były problemy, które pojawiają się wszędzie. A to nie zjem mamusiu serka, a to szynka nie taka, a to tylko z masełkiem chce… Tyle było z jedzenia.

Wspólne zabawy z dziećmi na korytarzu

Polecam również wziąć dla dzieciaków tablet, laptop, książkę, kolorowanki, grę czy coś co nasz maluch lubi i nie nudzi się przy tym. Czasu na oczekiwanie jest zawsze dużo. Nas na szczęście przydzielono do sali plastycznej, gdzie były bloki, kredki do rysowania. Część czasu jednak poświęciłem na zabawy z dziećmi, oglądanie prac plastycznych i omawianie ich czy grę w balona. Były tricki, odbijanki, rywalizacje…

Statystowanie w „Nie rób scen” czyli „Little Mom” uważam za ciekawe doświadczenie. Nie jest to jakaś trudna sprawa, ani ważna, ani tym bardziej opłacalna. Można zobaczyć jak świat seriali jest budowany, jak wygląda praca aktorska oraz praca wielu ludzi odpowiedzialnych za przygotowanie wszystkich szczegółów. Ci ludzie znają się doskonale i wydawało mi się, że doskonale rozumieją. Reżyser tego serialu Łukasz Palkowski to super gość, cieszę się, że miałem choć chwilę by zobaczyć go w akcji, tym bardziej, że byłem świeżo po jego ostatnim filmie „Bogowie”. Najbardziej jednak pozytywnie zakręconym człowiekiem był „Ozi” dla którego niski ukłon. Ogarnianie tylu dzieciaków, podejście indywidualne i duża cierpliwość.

Jak wyglądało jedno z wielu ujęć? Bardzo proszę, poniżej YT z takiego nagrania:

Mam nadzieję, że nie narusza to praw autorskich i tylko pokazuje jak wygląda przygotowanie do jednego ujęcia.

Kręcenie serialu czy filmu ma swoje uroki. Na pewno zbliża tych wszystkich ludzi. Jednak bycie statystą to raczej nieopłacalne zajęcie, w dodatku nużące i dzieci okropnie się męczą. Dla nich to nuda, spędzenie czasu w jednym miejscu przez wiele godzin nie jest atrakcją. Polecam oczywiście każdemu, kto ma ochotę spróbować, to fajne przeżycie, ale do mnie nie trafia. Następnym razem zapewne nie zgodzę się na poświęcenie całego dnia. Chyba, że dziecko będzie mnie do tego namawiało.

About The Author

Number of Entries : 41

Leave a Comment

*

code

© 2013 Autor MojaLegia.pl

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Scroll to top