Na Kasprowy z niemowlakiem, czyli świeżo upieczeni rodzice w górach Reviewed by Momizat on . Wybrałem się z synem na „męską” przygodę, by pokazać mu piękno Polskich gór, a konkretnie Tatr. Może to jednych rozbawić czy zdziwić, ale syn miał prawie pięć l Wybrałem się z synem na „męską” przygodę, by pokazać mu piękno Polskich gór, a konkretnie Tatr. Może to jednych rozbawić czy zdziwić, ale syn miał prawie pięć l Rating: 0
You Are Here: Home » WYPRAWY Z DZIEĆMI » Na Kasprowy z niemowlakiem, czyli świeżo upieczeni rodzice w górach

Na Kasprowy z niemowlakiem, czyli świeżo upieczeni rodzice w górach

Na Kasprowy z niemowlakiem czyli świeżo upieczeni rodzice w górach

Wybrałem się z synem na „męską” przygodę, by pokazać mu piękno Polskich gór, a konkretnie Tatr. Może to jednych rozbawić czy zdziwić, ale syn miał prawie pięć lat i nie widział nigdy gór na własne oczy. Nie jest to dla mnie jednak szokujące, bo nigdy nie było okazji by zabrać moją pociechę w góry. Góry kojarzą mi się z nartami, wyratrakowanymi trasami narciarskimi, zaśnieżoną okolicą, mrozem na policzkach i zabawą wśród znajomych. Nie biegam po górach, nie zdobywam szczytów, nie kręci mnie to, dlatego tak długo nie decydowałem się pokazać maluchowi co to są góry.

Postanowiłem, że na początek atrakcje wokół Zakopanego, czyli okoliczne góry, wystarczą by wybadać czy syn złapie bakcyla, czy nie. Celem krótkiej wycieczki miał być Kasprowy oraz Gubałówka. Dwa szczyty, dwie różne kolejki, pomiędzy nimi góralskie miasto z dobrym obiadem. Miała to być maksymalizacja wrażeń i minimalizacja nudy dla Dziecka. Tak jak pisałem już, jestem niedzielnym turystą, bez specjalistycznego sprzętu, jednak wiem, że w szpilkach i tenisówkach nie wchodzi się w góry nawet kiedy jest piękna pogoda. Taką też zastałem w ostatnich dniach września. Piękne słońce, leciutki wiaterek i niesamowita widoczność. Zabawa byłaby przednia, gdyby nie jeden smutny i drażliwy fakt.

Ludzie z niemowlakami wybierającymi się na Kasprowy!

Nie mam nic oczywiście do tych ludzi. To ich sprawa jak się bawią i co robią. Sam byłem kiedyś świeżo upieczonym ojcem z dzieckiem w wózku i nie wiedziałem wielu rzeczy. Jednak nie wpadłem na tak zwariowany pomysł targania wózka na Kasprowy. Kochani rodzice malutkich dzieci mam do Was apel. Zastanówcie się mocno, gdzie się wybieracie, kiedy, z kim, i po co. Oraz co z tego ma Wasza świeżo narodzona pociecha! W góry trzeba się przygotować i nie mówię o komplecie pieluch, dwóch smoczkach i butelce z mlekiem. Góry są nieprzewidywalne i trzeba być przygotowanym na wszystko. Nie mówię tu może o Gubałówce, bo to jest w porównaniu z Kasprowym pagórek.

Ja bawiłem się przednio. Uśmiechałem się tylko pod nosem, gdy widziałem problemy rodziców z dziećmi w wózkach. Sami byli przecież sobie winni. Wraz z synem zanim wjechaliśmy kolejką linową, zwiedziliśmy Kuźnice, widzieliśmy fajną makietę kolejki górskiej, zrobiliśmy sobie zdjęcia. Za to ludzie z wózkami z dziećmi tłoczyli się w kolejce:

Kolejka do kolejki na Kasprowy w Kuźnicach mama z wózkiem w kolejce

szturchając się, prosząc o miejsce, męcząc się z małym dzieckiem, zajmując sporo miejsca. Mam nadzieję, że doświadczyli tego jakie to nużące, męczące, ciężkie i bezsensowne, oraz na przyszłość wyciągną wnioski.

Niestety trafiłem na wagonik do którego weszły dwie rodziny z dwoma wózkami, które naprawdę zajmowały sporo miejsca. Każdy chciał zrobić zdjęcie, to na jednej ręce, to drugiej, to z żoną, to z dzieckiem, to z babcią. Cyrk! W obecnych czasach więcej poświęca się robieniu zdjęć lichej jakości, których i tak później nikt nie ogląda, niż podziwianiu widoków i oddawaniu się naturze.

Na górze na Kasprowym wysyp wózków, jakby plaga. Naprawdę nie pojmuję czemu ludzie wjeżdżają na górę z niemowlakami, czy dziećmi w wózkach typu spacerówka. Przecież na górze, nawet kiedy jest piękna pogoda nie ma za wiele miejsca do manewrowania pomiędzy turystami no i przede wszystkim nie ma tam normalnej drogi, czy chodnika, są skały! To nie deptak! Trzeba wziąć dziecko na ręce, by gdziekolwiek przejść, a nie ma gdzie odstawić wózka na bok. Na „ścieżce” przeszkadza innym i to bardzo… Fatalnie, współczuję tym ludziom, bo z tego co widziałem nie jest to łatwe, no i nie każdy wytrzymuje nerwowo.

Wydaje mi się, że ludzie nie myślą o dzieciach tylko o sobie. Ja staram się zawsze podejść do tego z drugiej strony. Gdzie mógłbym wybrać się z dzieckiem, by również ono miało z tego pożytek. Dla mnie wypad w góry z synem był naprawdę świetny:

Kasprowy z dzieckiem

Syn bawił się doskonale, poznał co to są zbocza gór, przełęcze, najważniejsze szczyty w Tatrach. Dowiedział się skąd się biorą kamienie i piasek, no i góry. Zobaczył, że wraz z wysokością zmienia się szata roślinna, temperatura. Był zachwycony wszystkim i ja również, do tego stopnia, że zorientowałem się, że wspólnie rzucamy kamieniami przez 10 minut i patrzymy jak się turlają.

Zjazd kolejką do Kuźnic był o niebo lepszy. Już bez wszędobylskich mam z wózkami i tatusiami, którzy wydawali się męscy, nosząc wózek w rękach bo nie radzili sobie z pchaniem. Były dzieci, które pytały, widziały i korzystały z urokliwych widoków, w tym mój syn. Po Kasprowym szybki obiad na Krupówkach i druga góra, druga kolejka. Gubałówka:

Gubałówka z dzieckiem TataRadzi.pl

Tutaj w odróżnieni od Kasprowego rodziców z wózkami jak na lekarstwo. Nie wiem czemu, to właśnie na Gubałówce jest bezpiecznie, są piękne widoki, jest gdzie pojeździć wózkiem. Rozumiem, że bycie na Kasprowym z niemowlakiem to lepszy lans niż na Gubałówce ale czy jest w tym jeszcze coś?

Znam rodziców, którzy kochają góry i wiek dziecka im nie przeszkadza. Jednak podchodzą do tematu profesjonalnie. Przede wszystkim nie wybierają się w góry tam, gdzie wózkiem raczej nie przystoi, no i są do tego odpowiednio przygotowani. Wystarczy zamienić uciążliwe cztery, czy trzy koła, nie nadające się na wielu szlakach górskich, na nosidełko dla dzieci:

Nosidełko dla dzieci na wycieczki w góry

Ten prosty plecak – nosidełko – ma wiele zalet i dla mnie jest jak najbardziej odpowiedni do wycieczek górskich z dziećmi w wieku 1-4 lata. Jeśli ktoś ma ochotę z młodszym dzieckiem to nie ma sprawy, tylko czy jest sens? Tych, którzy nie chcą wydawać kasy na nosidełko ze stelażem, zachęcam do wypożyczenia nosidełka w wypożyczalni sprzętu turystycznego. Nie jest to wielki koszt a nie ma obciachu no i przede wszystkim problemów wysoko w górach.

Atrakcji dla pięciolatka było sporo. Każda kolejka inna, jedna na linach, druga pod górę po torach. Na każdym szczycie inne widoki i pytania. Po zjechaniu kolejką z Gubałówki syn zapytał mnie, czy następnym razem, jak pojedziemy w góry, to będziemy mogli wejść na piechotę? To było podsumowanie całej wyprawy, podobało się! Byłem dumny i cieszyłem się bardzo. Ale wyjaśniłem pięciolatkowi, że tylko wtedy, kiedy będzie w stanie wejść pod taką górę i zejść z niej. Czyli jak będzie trochę starszy. Na tą chwilę ma za mało siły i nie poradzilibyśmy sobie. Umówiliśmy się, że kiedy nadejdzie ten moment wrócimy tu i podejmiemy się wyzwania.

Góry to dla mnie to narty, narty to odpowiedni wiek. Ośrodki szkoleniowe przyjmą 3-4 latki, kasa to kasa, ale to pięciolatki są wskazywane jako najlepszy wiek nauki jazdy na nartach czy snowboardzie. Góry zatem tylko zimą. Szlaki turystyczne z malutkim dzieckiem nie są najlepszym pomysłem. Chyba, że rodzice są zapaleni w bojach i niejeden szlak przetarli w życiu. Kocham góry, ale wszystko w swoim czasie, odpowiednio do wieku. Jeśli dziecko jest za małe na przygody na szlaku, można zawsze wybrać się w góry i skorzystać z aquaparku, z zajęć dla dzieci, przejażdżek bryczką. Można odwiedzić muzeum misiów, pobawić się na fajnym placu zabaw, zrobić coś dla dzieci a nie wyłącznie dla siebie.

About The Author

Number of Entries : 43

Comments (4)

  • Kasia

    My na szczęście nie spotkaliśmy rodzin z wózkami :-). Wybieraliśmy nasze ulubione szlaki, mniej lub bardziej oblegane ale takie, gdzie na pewno z wózkiem nie da rady. Korzyść dla wszystkich; świeże powietrze, spokój, cisza… nasze dziecko było zachwycone potoczkami, kamyczkami, itp. No i dumne z siebie jak dało radę trochę przejść na nóżkach. A my mieliśmy takie wakacje jak zawsze- bardzo aktywne!
    Mam nadzieję, że Młody zarazi się bakcylem i będzie śmigał po górkach. Dla kilkulatków jest naprawdę dużo ciekawych szlaków!!!
    Pozdrawiamy:)

    Odpowiedz
    • grawion

      Hej Kasia
      Oczywiście Wy bawicie się bardziej profesjonalnie i wiem, że używaliście właśnie specjalnego nosidełka. Dla mnie tylko w taki sposób z maluszkiem powinno się wybierać w góry czy na szlaki turystyczne. Ja miałem jeden krótki dzień w tygodniu do dyspozycji, dlatego sprawdziłem jak to będzie wyglądało i czy się spodoba. Było naprawdę super ale przerażająca liczba nieodpowiednich turystów strasznie mnie zniechęciła, albo zachęciła do napisania tego co powyżej.
      Dzięki za koment 😉

      Odpowiedz
  • Michał

    Przy nosidełko trzeba zwrócić uwagę na ciężar „plecaka”: nosidełko – 2kg (?); dziecko – 8kg (min); picie dla dwóch osób – 3kg; jedzenie – 1kg; akcesoria i dodatkowe ubrania – 3kg (?); SUMA – 17kg (ostrożnie kalkulując, bo równie dobrze tyle może ważyć kilkulatek).
    Czy każdy podoła pięciokrotnemu wniesieniu na Pałac kultury dwóch zgrzewek wody mineralnej? (Przewyższenie Kuźnice-Kasprowy). Czy spacer z takim obciążeniem przypadkiem nie przyprawi turysty o wycieczkę śmigłowcem, a dziecka o niezapomniane przeżycia?

    Odpowiedz
    • grawion

      dzięki za obliczenia, rzeczywiście jest tak jak mówisz. Nie wystarczy kupić i pójść w góry, na szlak. To nie jest takie chop siup i sobie latam po szlakach. Niestety nie wszyscy o tym wiedzą!

      Odpowiedz

Leave a Comment

*

code

© 2013 Autor MojaLegia.pl

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Scroll to top