#OjcowieNaStart czyli przygoda z dziećmi na rowerach Reviewed by Momizat on . Wszystko fajnie, ładnie, profesjonalnie, aż chce się powrócić, taka jest pierwsza moja myśl i jak ktoś pyta, tak właśnie odpowiadam. Po dłuższym zastanowieniu s Wszystko fajnie, ładnie, profesjonalnie, aż chce się powrócić, taka jest pierwsza moja myśl i jak ktoś pyta, tak właśnie odpowiadam. Po dłuższym zastanowieniu s Rating: 0
You Are Here: Home » Tata Radzi » #OjcowieNaStart czyli przygoda z dziećmi na rowerach

#OjcowieNaStart czyli przygoda z dziećmi na rowerach

OjcowieNaStart-czyli-przygoda-z-dziećmi-na-rowerach

Wszystko fajnie, ładnie, profesjonalnie, aż chce się powrócić, taka jest pierwsza moja myśl i jak ktoś pyta, tak właśnie odpowiadam. Po dłuższym zastanowieniu się widzę plusy i minusy, ale zacznę od początku. Dowiedziałem się o tym wydarzeniu od znajomego, który również jest zaangażowanym ojcem fajnych dzieciaków. Sam jeździ na rowerze i to sporo, więc dla niego takie zawody to wymarzona sprawa. Zaproponował mi udział. Rower i przygoda z dzieciakami? Czemu nie! Wszedłem na stronę, poczytałem i złapałem bakcyla.

OjcowieNaStrart.pl to interaktywna i bardzo czytelna strona, z jasno podanymi informacjami, regulaminami, fajnymi grafikami, filmikami. Wpisowe na zawody bardzo przystępne, bo 10 zł za każdego uczestnika. Trasa około 9km po terenach leśnych.

mapa wyścigu rowerowego OjcowieNaStart

Obietnica wygranej w kategoriach wiekowych, oraz niespodzianka dla każdego dziecka. Nic tylko zapisywać się, brać udział i wspaniale się bawić.

Jestem osobą, która raczej nie narzeka, nie przejmuje się niedociągnięciami i stara się bawić gdy ma się bawić. Starałem się więc, bo bardzo chciałem i podobała mi się inicjatywa. Podoba dalej. Należy tutaj nadmienić, że biorę udział w biegach ulicznych i przełajowych, nigdy rowerowych, więc jakieś pojęcie o organizacji takich zawodów z perspektywy uczestnika już mam.

Wraz z sześcioletnim synem, postanowiłem wziąć udział w tych zawodach. Od tego sezonu przesiadł się na większy rower z przerzutkami, więc jazda sprawia mu podwójną przyjemność. Oczywiście nie musiałem nakłaniać i namawiać zbyt długo. Jestem również zdania, że muszą chcieć dwie strony i tak też było. Zwyciężyła chęć przygody z tatą, dobrej zabawy, wspólnego wyścigu, oraz pierwszych, prawdziwych zawodów. Dużym motywatorem była możliwość zdobycia nagrody za wyścig.

Każdorazowo, przed przygodą z dzieckiem wspólnie z żoną wyjaśniamy i opowiadamy jak to będzie mogło wyglądać, czego można się spodziewać. W ten sposób przygotowujemy dziecko do tego oraz nakręcamy. Syn był nakręcony do granic możliwości i od tygodnia cieszył się na fakt, że w „tą sobotę” będzie brał udział w zawodach rowerowych. Dzień wcześniej spakowaliśmy się, przygotowaliśmy obowiązkowe kaski, koszulki szajki biegowej #NaprzódMłociny, takie same spodenki. Wszystko było rozplanowane i zapięte na ostatni guzik.

Pojechaliśmy.

Oczywiście samochodem, bo dystans z domu na zawody to dla sześciolatka jeszcze zbyt wysokie progi.

Z domu do miejsca docelowego – braliśmy udział w zawodach w Nadarzynie – mieliśmy pół godziny. Organizator przygotował parking, gdzie większość samochodów się zmieściła, więc tu byłem mile zaskoczony. Po wypakowaniu się pod terenami stadionu w Nadarzynie skierowaliśmy się do Biura Zawodów po odbiór pakietów startowych. Tam wszystko sprawnie załatwiliśmy, przyczepiliśmy numery startowe do rowerów, chipy elektroniczne i mieliśmy około godziny czasu do startu.

Było po 10:00, niebo bezchmurne, robił się upał. Każde dziecko do pakietu startowego dostało kupon na watę cukrową. Świetny pomysł z jednej strony, bo cukier w czystej postaci nakręca dzieciaki maksymalnie a tego dzieciom przed startem nigdy za wiele:

Kupon na watę cukrową OjcowieNaStart

Niestety wata cukrowa klei się niemiłosiernie a łazienki, nie widać było na widnokręgu.

Wata przed zawodami rowerowymi ojcowienastart

Spotkałem znajomego z rodziną, który zaproponował mi zostawienie maluchów i w gronie starszaków sprawdzenie traski. To był dobry pomysł, bo zrobiłem sobie mały trening, chłopaki narzucili niezłe tempo, ale również zbadałem którędy jechać, gdzie jest błoto, jakie są przeszkody.

TataRadzi-OjcowieNaStart

Po powrocie z rekonesansu, było około 20 minut do startu, który został zaplanowany na godzinę 11:00. Był już upał. Trzeba było się chować wśród drzewostanu, który porastał obręb terenu sportowego. Niestety, ani namiot znanej marki telefonów, ani namioty innych sponsorów np. Banku, nie umożliwiał schłodzenia się cieniem, ani wodą. No właśnie. Woda. To deficytowy towar na tej imprezie. Podstawowy produkt do życia, ale nie na zawodach sportowych, które miały się zakończyć w samo południe upalnego dnia.

Kochani organizatorzy. Nie interesuje mnie lokata bankowa, ani podpisanie umowy z operatorem, ja wiem, że oni Wam dają pieniądze, ale kto inny też może. Są wody, które mogą sponsorować takie eventy, można również postawić kurtynę wodną, albo informację gdzie są toalety, gdzie można umyć ręce.

No nic, przyjechaliśmy na OjcowieNaStart.pl by się dobrze bawić, więc ustawiliśmy się na stadionie, na żużlu, w „strefie rocznikowej” 2009 i młodsi i tak staliśmy. Latał nad nami dron i trochę pomachaliśmy, ale ile się wycierpieliśmy, ile nerwów straciliśmy to już każdy wie. Niby czemu? Już spieszę się wyjaśniać…


przed-startem-w-oczekiwaniu-Ojcowienastart-TataRadzi

Dzieci z rocznika 2009 i młodsi to sześcio i pięciolatkowie. To raczej dzieci, które nie zawsze zrozumieją poczekaj, jeszcze chwilę, za 3 minuty, stoimy bo jeszcze nie nasza kolej, bądź cierpliwy, nie narzekaj, patrz wszyscy stoją i czekają poczekaj więc i Ty, etc.

Minutę czy dwie przed startem dowiedzieliśmy się, że start opóźni się o 5 minut. Właśnie kiedy podstarzały spiker z nieradiowym głosem to przekazał wokół mnie była burza i lament. Dzieci były zrezygnowane, niektóre płakały, inne traciły cierpliwość. Dorośli również, bo ile można dziecku mówić, jeszcze nie, jeszcze chwila, bądź cierpliwy, czekamy, stój w miejscu… Na dodatek był już upał, staliśmy w pełnym słońcu na końcu peletonu. Dochodziła do mnie świadomość, że będziemy jeszcze stali 7 minut do startu. Start jednak będzie dla najstarszego rocznika. Później każdy rocznik co dwie minuty… Ja wiem, że może przesadzam, ale tak się nie robi. To są dzieci. Wystarczyło puścić starszaków wcześniej, a 30 minut później najmłodszych. Grupa najmłodsza i tak po pierwszym kilometrze spotkała się w lesie ze starszakami, którym niestety bardzo przeszkadzaliśmy. No właśnie w lesie działy się cuda!

Wspomnę tylko, że na bramce startowej, na starcie, była meta. Kończyliśmy więc zawody przekraczając bramkę z napisem start. Wiem, wiem, czepiam się. Było to ciekawe doświadczenie, bo biorąc udział w wielu biegowych zawodach, nawet tych osiedlowych, nikt nie popełnił takiego czegoś.

Ruszyliśmy. Było tłoczno i mimo próśb organizatora, w grupie 2009+ dorośli nie byli z tyłu za dzieciakami, a dzieci nie startowały przodem. Wszyscy byli wymieszani. Większość dumnych rodziców chciała tego dnia jechać koło swojego dziecka. Nie wyglądało mi to na zawody, tylko na szybki rekonesans. Tylko nieliczni mieli zacięcie do wyścigów i już po kilometrze maruderzy zostali z tyłu a my z synem pędziliśmy z grupą ludzi, którzy wydawali się brać udział w zawodach.

Niestety jazda po żużlu na stadionie i po asfalcie to nie to samo co w lesie. W lesie zaczęły się problemy. My przeszkadzaliśmy starszakom, oni nam. Dodatkowo doszedł aspekt błota i wyjeżdżonych ścieżek, oraz rodziców, którzy koniecznie chcieli jechać koło swojego malucha, więc ni jak nie można było ich wziąć ani środkiem, ani z lewej, ani z prawej. Koszmar. Naprawdę. Ludzie nie zdają sobie chyba sprawy, że wyścig to nie spacer główną aleją, że nie staje się na środku drogi i nie kładzie rowerów na ścieżce, na której jadą ludzie. Rozumiem zajeżdżające drogę dzieci, ale dorośli, którzy nie patrzą co się dzieje z tyłu i z przodu? Masakra. Na czwartym kilometrze, na malowniczej, wąskiej, leśnej ścieżce zrobił się zator.

zator-na-4-kilometrze-w-zawodach-rowerowych-ojcowienastart

Wszyscy zeszli z rowerów, nie było jak wymijać, trzeba było stać. Okazało się, że dziewczynka się rozpłakała no i z tatusiem stali na środku ścieżki. Tatuś chyba nieświadomy udziału w zawodach tulił i uspokajał dziewczynkę, a wystarczyło zejść z drogi.

No cóż nie każdy jak widać przyjechał walczyć i zwyciężać. Ja rozumiem troskę o dziecko, że nie ma się siły, że coś boli, że się wywróciło, że czasem przeceniamy nasze maleństwa. Na wszystko jest rada i zawsze trzeba być z dzieckiem. Czasem jednak trzeba sobie odpuścić i nic za wszelką cenę.

U mnie również nie było różowo, pierwsze 3 km jechaliśmy dobrze, nakręciliśmy się wspólnie z uczestnikami wyścigu, trochę za mocno przycisnęliśmy i później przyszedł kryzys.

pierwszy-kryzys-na-trasie-ojcowienastart-tataradzi

Byłem zły, ale cóż lepiej zwolnić i przejechać całą trasę w innym niż zakładało się tempie, niż wydzierać się, na dziecko, robić musztrę, czy mu specjalnie uciekać. Tak, właśnie tak było. Był również Pan, który jechał przed nami i większość trasy pchał dzieciaka plecy. Trochę to oszukiwanie, no ale czego nie robi się dla wyników. Po chwilowym odpoczynku na wąskiej ścieżce pojechaliśmy dalej. Już tylko 2 przerzutka wchodziła, tylko końcowy kilometr i wjazd na stadion był na czwartej przerzutce, tak syn był zmęczony.

Zawody-OjcowieNaStart-NaprzódMłociny-TataRadzi-1

Zawody-OjcowieNaStart-NaprzódMłociny-TataRadzi

Te osiem kilometrów w lesie, po grząskim terenie, z blokującymi trasę zawodnikami i omijanie ich przez głęboki piach było wielkim wyzwaniem i jestem dumny z mojego syna. Odwalił kawał dobrej roboty, po wjechaniu na metę otrzymał medal, z którego jest bardzo dumny, a ja psim swędem wynalazłem butelczynę wody, która rzekomo miała czekać na mecie/starcie.

Zwycięzcy-zawodów-ojcowienastart-tataradzi-naprzódmłociny

Zawody okazały się bardzo wymagające dla dziecka, oraz dla mnie psychicznie. Nie byłem na coś takiego przygotowany.

Syn mojego znajomego miał wielkie szanse na pudło. Jechał w najstarszej grupie . Niestety około 1,5 km przed metą przerzutka uszkodziła się i uniemożliwiła mu dalszą jazdę. Wola walki i ambicja u tego chłopaka zwyciężyła. Nie poddał się! Wziął rower i resztę trasy przebiegł z rowerem. Wielki szacunek za ten czyn! Dla mnie jest zwycięzcą. Za rok będzie podwójna motywacja!

W nagrodę za wspaniałe zawody, postanowiłem kupić mojemu dziecku największe lody, jakie mógł sobie zażyczyć. Okazało się, że był tak wyczerpany, że nie miał siły na lody, na nic nie miał siły. Po odpoczynku dostał małego loda na zachętę:

Lody-zwycięzców-na-zawodach-ojcowienastart-tataradzi

poszliśmy również na kiełbaskę z grilla a po regeneracji kalorycznej mogliśmy odebrać dyplom uczestnictwa w zawodach.

kiełbaska-na-zawodach-rowerowych-ojcowienastart-tataradzi

Tutaj niestety muszę przyznać, że organizator dał ciała. Ja do dziś nie wiem, które zajęliśmy miejsce open, oraz w kategorii wiekowej. Nie było to dostępne po zawodach, a przecież wystarczyło wydrukować listę i powiesić, oraz wkleić na stronę internetową, na której nie ma również fotek z zawodów.

Pyknęliśmy sobie zatem parę swoich fotek, obejrzeliśmy start osób niepełnosprawnych na rowerach i pojechaliśmy…

TataRadzi-na-wyścigach-rowerowych-OjcowieNaStart

TataRadzi-na-wyścigach-rowerowych-OjcowieNaStart1

Dziś wiem jak mam następnym razem podejść do takiej imprezy, wiem również czego mogę spodziewać się od organizatorów OjcowieNaStart. Spodziewałem się więcej zabaw dla dzieci, myślałem, że będą trampoliny, zjeżdżalnie dmuchane, że dzieci prócz zawodów będą mogły spędzać czas trochę inaczej. Było przecież sporo matek z młodszymi dziećmi, które brały udział w wyścigach na rowerkach biegowych…

Oczywiście polecam OjcowieNaStart.pl każdemu, kto ma dziecko i jeździ na rowerze. Wspólna przygoda z naszymi dziećmi to niezapomniane i ważne chwile dla naszej rodziny. To aktywnie spędzony czas, to pokonanie naszych słabości i nauka własnego ja. Kiedy jak nie na takich imprezach przezwyciężać własne słabości? Uczyć dzieci zdrowej rywalizacji i pokazywać im jak są dla nas ważne, oraz wspierać je w tych trudnych momentach…

Dyplom-zawodów-OjcowieNaStart-tataradzi

Medal-z-zawodów-OjcowieNaStart-TataRadzi

Po paru dniach znaleźliśmy wyniki, które oczywiście nie były dostępne na oficjalnej stronie. Syn zdobył 33 miejsce w swojej kategorii wiekowej na prawie 100 dzieciaków!! Super wynik! No i pojawiły się fotki na KiwiPortal.pl

Ojcowie na start #NaprzódMłociny team 2016__

Ojcowie na start #NaprzódMłociny team 2016

Ojcowie na start #NaprzódMłociny team 2016_

About The Author

Number of Entries : 41

Leave a Comment

*

code

© 2013 Autor MojaLegia.pl

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Scroll to top