Sześciolatki w szkole, czyli nie taki wilk straszny jak go malują Reviewed by Momizat on . Stało się. Sześciolatki poszły do szkoły. Przymusowo. Nie było mocnych. Poszedł i mój sześciolatek i choć jest środek września i już trzeci tydzień chodzi do sz Stało się. Sześciolatki poszły do szkoły. Przymusowo. Nie było mocnych. Poszedł i mój sześciolatek i choć jest środek września i już trzeci tydzień chodzi do sz Rating: 0
You Are Here: Home » PRZYDATNE » Sześciolatki w szkole, czyli nie taki wilk straszny jak go malują

Sześciolatki w szkole, czyli nie taki wilk straszny jak go malują

Sześciolatki w szkole czyli nie taki wilk straszny jak go malują

Stało się. Sześciolatki poszły do szkoły. Przymusowo. Nie było mocnych. Poszedł i mój sześciolatek i choć jest środek września i już trzeci tydzień chodzi do szkoły, wciąż ma 5 lat. Tak, ma pięć lat, ponieważ jest z końca listopada. Więc w moim przypadku można powiedzieć Pięciolatek w Szkole.

Jak większość rodziców obawiałem się, czy mój maluch da sobie radę, czy nie będzie za mały, przecież będzie szedł jako pięciolatek. Jak to będzie w szkole, przecież dzieciaki są ze stycznia a to jest przecież duża różnica. Sam jestem z końca roku, więc wiem o czym mówię. Chodziłem do klasy sportowej, gdzie różnica między mną, chłopakiem z grudnia, a rówieśnikami ze stycznia i lutego była wyraźna. Widziałem to zarówno na tle sportowym, jak i intelektualnym. Dlatego też obawiałem się jak to będzie z moim synem.

Strach ma wielkie oczy a wszystko co nowe, denerwuje, staje się przeszkodą i rosną tylko problemy. Z tego co czytałem co siódmy sześciolatek został w zerówce, a ponieważ nie ma w przedszkolach państwowych zerówek, dzieciaki musiały iść do przedszkoli prywatnych. Zastanawiałem się również nad taką opcją, by zostawić dziecko jeszcze ten rok, by się pobawiło, bo jest przecież młode, ma jeszcze czas.

Na szczęście nie zrobiłem tego i uważam, że nie ma się czego bać. Nie ma sensu zostawiać dzieci w przedszkolach na ten jeszcze jeden rok. Wiąże się to z bieganiem po psychologach i ściemnianiem, że nasze dziecko się nie nadaję. Jeśli ktoś lubi, umie i chce w ten sposób odroczyć o rok, to jego wybór. Z tego co widzę i słyszę, to nie dzieci są nieprzygotowane, tylko rodzice. To grupa ludzi, którzy boją się puścić dziecko do szkoły, zaszczepić, chodzić na basen, bawić się z psem, brudzić rączki etc.. Nie wyobrażam sobie, że idę do psychologa i proszę go o to, by moje dziecko jeszcze „przekoczowało” ten jeden rok. Nie wyobrażam sobie również, że za 3, 5 czy więcej lat staję przed dzieckiem i mówię mu, że nie poszedł z rówieśnikami, bo uważałem, że sobie nie poradzi.

Drodzy rodzice, jeśli macie obawy o wasze dzieci i widzicie to w czarnych barwach to przetrzyjcie oczy. Wilk nie taki straszny jak go malują! Moje dziecko poszło do pierwszej klasy w szkole państwowej. Chodzi do zwykłej szkoły, w której są dzieciaki w starszych klasach, je obiady na stołówce, chodzi na świetlice, przebiera się w szatni, wychodzi na podwórko, korzysta z ubikacji.

pierwszoklasista w szkole

  • Starsze dzieci dokuczają młodszym, boję się o moje dziecko!

To jakaś fanaberia mamusiek, które boją się o swoje dzieci i cały świat, najlepiej by ich dzieci bawiły się pod kamerą, by mogły zawsze obserwować, czy ich pociechy nie jedzą pająków, dłubią w nosie, sikają na trawę, „babrają” się w kałuży.

Ci najstarsi uczniowie w ogóle nie interesują się maluszkami, to nie ich poziom. Nic na razie się nie dzieje. Nie więc ma obawy o starszaków, nikt nikomu nie dokucza. Sześciolatki również nie są zainteresowane starszakami, często jest tak, że dzieciaki są na innych piętrach, więc dodatkowo nie ma obaw. Czy wy będąc w szóstej klasie interesowaliście się małolatami z pierwszej klasy?

  • Moje dziecko nie poradzi sobie na stołówce

Oczywiście. Jeśli w domu karmimy je, dajemy tylko to co lubi, bo wszystko inne jest wypłakane i wykrzyczane. Wtedy jak najbardziej. Stołówka w szkole to przyjazne miejsce. Mój syn sam nalewa sobie zupę z wazy, czego nigdy nie robił, chodzi po drugie dania, sam zanosi sobie do stołu i czasem prosi o dokładkę. Obiady są inne niż w przedszkolu, równie ciekawe jeśli chodzi o żywność, no i jak dziecko nie zje, to szybciutko się nauczy, że trzeba jeść, inaczej będzie głodne.

Kochani, nie wiem czy wiecie, ale na stołówkach są noże!! Tak, właśnie, dzieciaki kroją sobie kotlety same. Nie ma tam mamusiek, które na równe cząstki kroją kiełbaski, mięsko i inne… Jeśli Wasze dziecko tego nie robi w domu, to nie jego wina.

W szkole mojego syna dzieciaki mają zabronione przynoszenie słodyczy, oraz napojów słodzonych, kolorowych. Jestem za tym jak najbardziej całym sercem. Mają specjalny kranik z oligocenką i każde dziecko przynosi butelkę i może sobie ją uzupełniać. Dodatkowo nie ma sklepiku, w którym może kupić bułki, chipsy, gumy etc. (co prawda niby jest za młody by samemu sobie robić zakupy). Ale cieszę się. Syn dostaje kanapki wraz z owocami i to mu wystarcza. Radzi sobie. Ma wykupione obiady, dostaje drugie śniadanie, no i ma możliwość skorzystania z podwieczorku. Po szkole jest głodny, ale odbierany jest ok. 17:00 więc ma prawo. Zjada wszystko co dostanie od nas.

  •  Plecak, wyprawka, książki, nauka, siedzenie w ławce, to nie dla takich małych dzieci!

 Jasne. Dzieci, które kończą przedszkole potrafią same pisać (szlaczki)  i skupić się nad wycinaniem, malowaniem. Potrafią się ubrać, jeździć na rowerze, czy rolkach/łyżwach. Potrafią obsługiwać telewizor, laptopy czy tablety. Są już na tyle dojrzałe, że mogą śmiało siedzieć w ławce i interesować się tym co nauczyciel przekazuje. Okazuje się, że to co dzieje się na lekcjach jest dla dzieci super ciekawe. Dzieciaki słuchają i chłoną wiedzę. W przedszkolu była zabawa, nawalanie, bieganie  a oprócz tego przygotowanie do wykonywania zadań, pisania, prac etc. To wszystko jest kontynuowane w szkole. Oczywiście mówię o zajęciach a nie nawalaniu i zabawie. Książki i ćwiczenia są darmowe, cieniutkie i bardzo zmyślnie zrobione. Jeszcze w wakacje pokazałem je synkowi i przerobiliśmy parę stron, podobała mu się książka (można ją pobrać w PDFie na stronach ministerstwa za free).

W ogóle warto jest przygotować dziecko do szkoły odpowiednio wcześniej, kończąc przedszkole. Trzeba dużo opowiadać, zachęcać i nakręcać. Mówić o tym co będzie fajnego i z jakimi może się przeszkodami spotkać. Wtedy szkoła będzie czymś fajnym, tajemniczym, co warto poznać a nie przymusem i wielką niewiadomą.

Plecak, wyprawka szkolna, piórnik, książki, wszystko to jest nowe dla dziecka. Polecam wybrać się z dzieckiem do sklepów i zrobić z nim zakupy. To dziecko będzie nosiło plecak a nie my, więc może z wojowniczymi żółwiami ninja będzie lepszy plecak niż ze spidermanem. Mojemu na szczęście nie podobały się plecaki z tymi bohaterami, może dla tego, że nie puszczam mu ani batmana, ani spidermana czy gwiezdnych wojen. Stąd normalny niebiesko granatowy plecak z rekinem. Nie jest to 35l olbrzym, dla dorosłych czy młodzieży, a dostosowany dla dzieci ze świetnymi paskami, przegródkami, schowkami. Miękki, lekki z odblaskami, o stonowanych kolorach w przeciwieństwie do modnych ostatnio tornistro-plecakch sprzedawanych w każdym sklepie z książkami, butami, kredkami, czy marketach.

Pierwszoklasista idzie do szkoły

  • Wyprawka do szkoły. Ile tego jest? kiedy to zrobić? ile kosztuje?

Polecam wybrać się na rodzinne zakupy wraz z maluchami, by zakupić Wyprawkę do Szkoły. Można to zrobić w markecie lub w sklepach dla plastyków. Są również wyprawki w sklepach internetowych. Wszędzie jest bardzo duży wybór, a każda szkoła odpowiednio wcześniej informuje o wyprawce do szkoły. Należy pamiętać, że w niektórych szkołach większość materiałów z wyprawki szkolnej trafia do ogólnej puli, z której korzystają wszystkie dzieci z klasy. Dlatego też możecie kupić dziecku super drogie i markowe farby plakatowe czy kredki olejowe, a okaże się, że wasz smyk maluje tandetnymi farbami i kredkami.

Mój syn wybrał sobie sam kredki, gumkę, temperówkę, okładki zeszytów i inne rzeczy. Na szczęście w jego klasie każdy ma swoją szufladę i każdy korzysta ze swoich pomocy i materiałów. W sklepach niby wszystko jest podobne, gumki to gumki, temperówki to temperówki. Dla nas nie ma to znaczenia, ma służyć, dla dzieci jednak każdy detal ma olbrzymią wagę. Ogromny wybór sprawia, że dziecko bardziej identyfikuje się ze swoimi, wybranymi rzeczami.

Robiąc zakupy wraz z dzieckiem stawiamy go w roli starszego dzieciaka, któremu ufamy, z którym możemy porozmawiać o walorach danej rzeczy, poznać jego gusta, oraz kolejny raz przygotować do szkoły, opowiadając  co może za pomocą tych rzeczy wykonać. Każda chwila spędzona w ten sposób zwróci się w przyszłości…

  • Wstawanie do szkoły, nowi uczniowie, nowe panie, wszystko nowe!

Tak, nasze dziecko bardzo szybko przeobraża się w ucznia. Jeszcze w wakacje, było przedszkolakiem. W tej chwili jest pełną gębą uczniem. Wydaje się starszy, doroślejszy, umie więcej. Widać, że chce byśmy traktowali go inaczej. Mówi dzień dobry, dziękuję. Sprząta po sobie, przynosi, zanosi. Wie gdzie jest plecak. Sprawdza rano jakie ma lekcje i pakuje się. Pyta o śniadanie i pakuje je. Nie zanosi do szkoły zabawek, to przecież nie jest przedszkole. Ma worek na kapcie w szatni, sam się przebiera, sam ubiera na WF. Umie zgłosić się na świetlicy. Więcej opowiada, szkoła podoba mu się. Wie, że musi chodzić do szkoły i wcześniej wstawać (chodzi 3x w tygodniu na 8:00). Nie zna wszystkich dzieci, ale podoba mu się klasa, pani, kolega z ławki i paru innych. Wszystko jest nowe i to jest w szkole fajne.

Duża w tym zasługa mojej żony. To nie jest tak, że to wyłącznie ja jestem odpowiedzialny za takie podejście do szkoły i życia mojego syna. Wspólnie naradzamy się w domu, traktujemy tego dzieciaka jak chłopaka, a nie smarkacza, który nic nie wie. Wspólnie posłaliśmy dziecko do szkoły, to nasz syn poszedł do szkoły a nie syn mojej żony. Okazuje się, że i ja się denerwowałem, martwiłem, myślałem. Strach ma wielkie oczy, ale nic więcej. Nadmienię również, że dziadkowie również mają wpływ na nasze maluch w tym aspekcie!

Szkoła dla sześciolatków to najlepsza opcja dla mojego syna. Nie wyobrażam sobie, by miał teraz siedzieć w przedszkolu i ganiać się po ogrodzie i wygłupiać. Widzę wielką przemianę, co oznacza, że ten pięciolatek daje sobie radę. Idzie do przodu, ma oczywiście problemy, ale kto ich nie ma? Bez nich życie byłoby nudne i proste. Przemianę syna widzą również dziadkowie oraz sąsiedzi, co oznacza, że szkoła uczy i kształci. Przynajmniej w tym momencie sprawia dziecku przyjemność. Rano wstaje, pakuje się, ubiera, myje i widać, że oczekuje aż pójdzie do szkoły. Tam ma mnóstwo fajnych rzeczy do poznania, do sprawdzenia, do zrobienia.

Może to i dobrze, że tak małe dzieci idą do szkoły, może to właśnie ten okres, w którym dzieciaki powinny się uczyć. Bo im starszym się jest tym mniej się chce. Nauka w szkole pozwala rozwijać u dzieci wszystko to co my mieliśmy tylko wcześniej. Oczywiście nie każdy w 100% sobie radzi, ale tak będzie zawsze.

  • Oceny. Jak zareaguje moje dziecko jak dostanie złą ocenę? Ono nie lubi przegrywać

Każdy z nas nie lubi przegrywać. Dlatego uważam, że z dziećmi trzeba od najmłodszych lat grać w planszówki, które uczą rywalizacji, zasad, cierpliwości, taktyki, ćwiczą pamięć oraz uczą przegrywać. Na początku nie jest to łatwe, ale z każdą grą dziecko przyzwyczaja się, stara się grać jak najlepiej. Tak też ma być w szkole. dziecko nauczone przegrywania łatwiej odbierze niższą ocenę niż koledzy, czy koleżanki. Na tą chwilę nie mam się co przejmować. Trzeci tydzień w szkole i pojawiła się pierwsza ocena:

Pierwsza ocena w szkole pierwszoklasisty

  • Dzienniczek ucznia, czyli jak zmienił się świat

Chyba najciekawszą zmianą w szkolnictwie jest dla mnie właśnie dzienniczek ucznia. Nie ma przebacz, wszystko jest online. Oceny, prace domowe, lektury, zgłaszanie nieobecności, kontakt z nauczycielem, rodzicami uczniów, trójką klasową. Możemy sobie wykupić system informowania SMS’ami o zmianach dziejących się w dzienniczku ucznia, jeśli komuś potwierdzenie na maila nie wystarcza. Są aplikacje na telefony i tablety, na wszystkie możliwe systemy…

dzienniczek ucznia w szkole podstawowej

W dobie internetu jest to świetne rozwiązanie dla mnie. Dzięki dzienniczkowi ucznia online, wiem jaka praca domowa jest zadana dla mojego dziecka, czy są jakieś zastępstwa wśród nauczycieli. Warto wspomnieć o dodatkowej opcji dla dzieci, wzbogaconej darmowymi programami edukacyjnymi typu karta rowerowa, pierwsza pomoc przedmedyczna, nauka edukacji wczesnoszkolnej, angielski etc…

Może to wydawać się dziwne, wszędobylskie, zacierające granice normalnej szkoły. Ale jest to wielkie udogodnienie, wystarczy znać kolejny login i hasło i tyle. Mamy dostęp do wszystkiego czego chcemy do wiedzieć się o dziecku w dowolnym momencie.

  • Zajęcie pozalekcyjne, zapisywać? na co?

W szkołach prywatnych, zajęć dodatkowych jest masa i jest to duży plus. W państwówkach nie ma wcale. Zajęcia, które przewinęły się przez moją szkołę, jako dodatkowe to basen, tenis, piłka nożna, judo, karate, dodatkowy angielski, hiszpański, czy inny język, garncarstwo, taniec, muzyka, śpiew etc. Każde zajęcia odpowiednio kosztują. W zależności od profilu szkoły i od miejsca możemy coś znaleźć, a jak nie to coś w okolicy może się znajdzie. Jeśli ktoś chce dziecko – pierwszoklasistę – zapisać na dodatkowe zajęcia, poza godzinami szkolnymi to polecam się zastanowić, czy to nie za dużo dla sześciolatka. Szczególnie, jeśli ma dodatkowe zajęcia w czasie szkoły. Mój syn siedzi od 7:30 do 17:00 w szkole. Mimo niewielu zajęć dodatkowych przychodzi do domu zmęczony.

W szkołach państwowych prężnie działają firmy nakłaniające nas do wydania całkiem sporej kasy na zajęcia. Zastanówmy się najpierw czy dziecko ma siłę na to, potem spróbujmy pierwszych godzin darmowych, czy spodobają się a dopiero później płaćmy za to. U mnie w klasie już na rozpoczęciu roku szkolnego rodzice chcieli zapisywać dzieci na wszystko co się dało…

  • Jak się czuje ojciec sześciolatka, który posłał dziecko do szkoły?

Fajnie. Jak prawdziwy tatuś. Ojcem może być każdy, ale nie każdy jest tatą. Ja staram się nim być. Denerwuję się przy odrabianiu lekcji, muszę się tego nauczyć, jak być cierpliwy, nie złościć się. Nie tak kreska, ołówek nie tak trzymany, źle nadgarstek, lżej, dokładniej… Chcę dziecku pomagać i wspólnie rozwiązywać z nim problemy. Staram się poświęcić dziecku czas. Odprowadzam go do szkoły, odbieram, robię kanapki, wychodzę po szkole, gadam jak kolega z kolegą. Czasami nie mam siły, czasami nie chce mi się, czasami uciekam, ale staram się zawsze coś zrobić.

Jestem bardzo zadowolony z faktu, że mój pięciolatek jest uczniem. Wszystko się układa i działa tak jak powinno.

About The Author

Number of Entries : 41

Leave a Comment

*

code

© 2013 Autor MojaLegia.pl

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Scroll to top